Wszystkie wpisy
28 lipca 2009, 23:47:53

Night rod special - jazda testowa

Night rod special - test drive

W ostatni piątek miałem przyjemność dosiadać nowego Night roda. Jeździłem również V-Rodem Muscle, jednak od początku nie przypadł mi do gustu i jeszcze na koniec wypalił mi dziurę w spodniach, ale o tym później.

Szczerze mówiąc nigdy nie interesowały mnie wytwory amerykańskiej legendy. Harley davidson kojarzył mi się wielostanową prostą drogą, lub motocyklową emeryturą. Pewnie nie przekonałbym się o tym jak się myliłem, gdyby nie potrzeba zabicia czasu pomiędzy pracą a innymi ciekawymi zajęciami. Propozycja odwiedzenia salonu rzucona przez Mara wydała się tak samo dobra jak obserwowanie samolotów startujących z pasa przy cargo.

Na miejscu? Wszystkie brzydkie... wszystkie poza jednym (nie licząc Buelli). Piękna nisko poprowadzona linia, czarny mat. Ładnie wyeksponowany silnik V, wielka opona z tyłu oraz gustownie rozwiązane zegary. Chociaż umieszczenie w centralnym punkcie prędkościomierza a obrotomierza jako ledwo widocznego dodatku (wskaźnik tej samej wielkości co wskaźnik temperatury cieczy w chłodnicy) chyba nie do końca pasuje do nawiązań drag-race/cafe-race. Piękna dupka z wyraźnie widoczną lampką stopu pod czerwonym kloszem.

Po pewnym czasie podchodzi do nas wyluzowany człowiek z kolczykiem na górze ucha i oznajmia, że wszystkie motocykle stojące przed salonem to testówki. O mały figiel byśmy się wybrali na jazdę gdyby nie późna pora. Warunki są proste. Dostajemy motocykle na godzinę; sami lejemy wachę, odpowiedzialność własna do 1000zł, resztę pokrywa ubezpieczenie. W takim wypadku umawiamy się na nast. dzień.

Moje pierwsze obawy szybko zniknęły kiedy po złożeniu podnóżka okazało się, że ten 300-kilowy potwór jest wyjątkowo stabilny. Pierwszy rusz Maro na Muscle i po odnalezieniu podnóżków daleko z przodu zamiast tam gdzie ich miejsce, kończy zakręt dość gwałtownym hamowaniem. Okazuje się, że manewrowanie czołgiem różni się od tego do czego przywykliśmy. Wrzucam z głośnym stukiem jedynkę (naprawdę głośnym, a kiedyś myślałem, że u mnie jedynka głośno wchodzi) i asekuracyjnie ruszam do przodu. Z tymi samymi problemami podnóżkowymi i hamowaniem przed krawężnikiem i dociągnięciem skrętu "na piechotę" ruszam w stronę wyjazdu. Widzę po minie Mara, że czuje to samo: "jak my tymi kolosami mamy kierować?". Ruszamy na trasę. Natychmiast zwraca uwagę ogromny moment 1200 centymetrowego silnika. Pierwszy "test" jaki przychodzi mi do głowy to zablokowanie wielkiej tylnej opony! Korzystając z pustej drogi wciskam nogą hamulec do oporu i... bardzo ostro zwalnia a ABS pozbawia mnie złudzeń co do takich zabaw. Następnie przekonuję się co to znaczy mocny hebel - jednopalcowe złapanie przedniej klamki skutkuje natychmiastowym zatrzymaniem. Tego się nie spodziewałem. Może to i dobry pomysł z tym ABS'em? Następny zakręt traktuję już zdecydowanym przeciwskrętem i przycieram piętami o asfalt. W ten sposób naucyzłem się trzymać stopy wysoko na podnóżkach. Każdy kolejny kawałek asfaltu sprawia, że banan nie schodzi z twarzy. Jadąc po mieście nie czuję potrzeby wrzucania drugiego biegu. Silnik bez żadnych protestów oddaje moc. Dopiero powyżej 100 km/h warto wrzucić dwójkę. Prawym nadgarstkiem kontroluję muskularnego rumaka, który bez wysiłku spełnia najgłupsze zachcianki. Po wydostaniu się na niemiecką autostradę pora przetestować jazdę z większymi prędkościami. Jako miłośnik golasów nie odczuwam żadnych niedogodności związanych z napierającym powietrzem. Czuję za to bardzo wyraźnie, że dolna część pleców jest osadzona bardzo pewnie w niesamowitym połączeniu siedzenia kubełkowego z luksusowym fotelem. Z każdą chwilą czuję, że stężenie endorfin we krwi prowadzi nieuchrannie do zatracenia w tym niebezpiecznym związku.

Cały czas zgłębiam tajniki joy of ride. Przyzwyczajam się do pozycji a'la cruiser. Straciłem już nawet obawy co do manewrowania między samochodami i przeciskania się na pool position. Night rod prowadzi się nadzwyczaj stabilnie. Jedyne na co trzeba zwraca uwagę to, że jest dość szeroki i nie jest w stanie wykonać ostrych zwrotów (czyżby cecha wspólna ze ścigami?). Nawet jeśli akurat pas motocyklowy jest zbyt wąski nie ma problemu. Ten motocykl nastraja pozytywnie. Podczas postoju da się odczuć bardzo mocne grzanie zarówno od cylindrów jak i od szeroko poprowadzonych wydechów. Szeroko rozstawione nogi załatwiają sprawę, jakkolwiek by to brzmiało. Każdy postój to orkiestra pięknych basowych brzmień, które zmieniają się nie do poznania kiedy ten kary koń wyścigowy wyczuje intencje jeźdźca i odetchnie pełną ponad litrową piersią.

Nadszedł czas na postój w z góry ustalonym miejscu. Ale zanim to nastąpi chciałem się przekonać "co jeśli"? Sunąć około 40 km/h odkręcam manetkę do oporu i zostawiam za sobą długi czarny ślad. Długa konstrukcja nie pozwala na uniesienie przedniego kola. Mózg całkowicie oszołomiony chce jechać gdziekolwiek, byle jechać, byle z nim. Szybka pstrykanina na pamiątkę i już siedzę na V-Rodzie. Daje się odczuć delikatnie większa móc i skłonność do podnoszenia przodu. Jednak ogólne wrażenia są gorsze, zarówno wizualne jak i dotyczące radości z jazdy.

Na postojach specyficznie poprowadzone wydechy grzeją jeszcze bardziej niż w Night rodzie. Jak się okaże na koniec, tak skutecznie, że moje spodnie dostały dodatkowej wentylacji. Oczywiście jazda z silnikiem zaprojektowanym przez Porsche nie moźe się obyć bez banana na twarzy.

Moge za całym przekonaniem stwierdzić, że ziarno zostało zasiane. Nie wiem jakim sposobem, ale kiedyś Night rod będzie mój. A na deser filmik (nie mój z przejażdźki w identycznym zestawie).

Kategorie: Moto, Ogólne

zx (29 lipca 2009, 00:09:23)

Testówki? Kurcze, pojeździłbym sobie...

viralion (29 lipca 2009, 01:28:42)

Hmm... Wygląda ciekawie. Chociaż jednak wolę szlifierki. Może ze względu na to, że nie kojarzą mi się z ludźmi tego typu co ten łepek z bródką na filmie ;p

jiivan (29 lipca 2009, 13:24:11)

@zx: Nic prostszego, wystarczy mieć kat. A.

@viralion: Wiesz idąc schematami to można powiedzieć, że na szlifierach jeżdżą tylko dresiarze w bermudach i japonkach. Ja lubię zap*, ale w polskich realiach perspektywa częstych wizyt na torze jest bardzo marna. A gigantyczny moment i ogólnie odczuwany "joy of ride" na Night rodzie jest naprawdę godny spróbowania.

zx (29 lipca 2009, 16:02:55)

Trzeba tę A najpierw zrobić. ;) Ale plan taki mam. A potem jeszcze znaleźć jakiś salon w mojej mieścinie, gdzie też mają coś do testów, a może nie być takie proste.

zx (31 lipca 2009, 13:55:31)

Dobra, przyjrzałem się temu i narobiłeś mi smaka. :D Tylko kurcze... ile kosztuje utrzymanie czegoś takiego?

jiivan (31 lipca 2009, 13:57:29)

Jak się nie glebniesz to niedużo. :-)

zx (14 sierpnia 2009, 17:12:50)

Jak Night Rod się spisywał na zakrętach? Tylna opona podobno nie ułatwia jazdy po mieście na przykład.

jiivan (24 sierpnia 2009, 21:37:38)

Tak jak opisałem, szeroka opona to większa stabilność albo toporność w zależności od tego jak na sprawę spojrzymy :-). Przejazdy na małych prędkościach są bardzo łatwe bo nic się nie chwieje i nie giba. Ale za to brakuje trochę zwinności, niemożliwe są gwałtowne zwroty. Choć przy jego gabarytach węższa opona i tak niewiele by zmieniła. No i każdy skręt w boczną ulicę czy jazda po rondzie wymaga zdecydowanego przeciwskrętu.

Wiciu (14 września 2009, 22:05:57)

Mam Night Roda od 2 tygodni. Zrobiłem już na nim 1800 km. Niesamowita frajda. Faktycznie na zakrętach trzeba uwazać. Po pierwszym ruszeniu, podczas skrętu w lewo, przy 5 km/h sypnąłbym na glebę. Nie wiedzialem co się dzieje, bike nie chciał skręcić, choć czytalem, że nie jest zbyt manewrowy. Ale można się nauczyć. Przy dużych prędkościach trzeba troche poćwiczyć skręcanie, bo długo reaguje, ale nie jest to trudne.
Silnik musi mieć trochę obrotów by ruszyć w 2 osoby, inaczej może zgasnąć. Nie da się na nim jechać z dzwiękiem typu "bum... bum...". To nie jest chopper.
Ale za to po odkręceniu czuć ze kant d... wciska się w siodlo - faktycznie banan sam pojawia się na pysku. 200 na godzine to na nim pestka, ale trzeba się niezle pochylić bo wiatr wyrywa z siedziska. Komfotrowa predkość to jakieś 130-160 km/h.
Pozycja "klamerki" jest ok, można się przyzwyczaić. Początkowo bolaly mnie plecy po 50 km. Teraz jest dobrze. Lans niezly z nogami i rękoma do przodu. Linia motocykla i konstrukcja na tyle ciekawa, ze ludzie robią sobie przy nim zdjęcia, dziadki podchodzą, pytają i komentują.
W moim nie ma ABS (wersja 2007), więc tylnie kolo blokuje się momentalnie, trzeba uwazać. Przy ruszaniu na mokrym asfalcie, na bialej farbie, na pasach dla pieszych porażka ... Trzeba być delikatniejszy z gazem niż z kobietą w łóżku, bo tylnie kolo wyprzedza nas bokiem.
Tylnia opona - 240 mm, ciekawy widok.
Poza tym w tej klasie nie ma za bardzo konkurencji: Suzuki, Triumpf - o gustach się nie dyskutuje.
A stwierdzenie "lepek z brudką na filmie" jest nie na miejscu. Pisze to jakis gówniarz. Szlifierka to szliwierka - HD to HD.

A HD VRSCDX Night Rod Special to szlifierka z Hadeka, jakże inna, szlifierka nad wszystkie szlifierki, szczególnie te japońskie plastiki.

Brod (11 października 2009, 10:19:01)

Wiciu dzieki za pozyteczny komentarz, z ktorego dowiedzialem sie wiecej niz ze wszystkich testow przeczytanych do tej pory. CHEERS!

H3llBoy (24 października 2009, 12:00:36)

Hmm czy nie ma konkurencji...mozna smialo dyskutowac. Z japonskich plastikow bije go na glowe nieplastikowa Yamaha Warrior Midnight.
W porownaniu z nia o zakretach HD nie ma bladego pojecia. Na prostej pewnie bedzie remis a moze nawet harry odejdzie. Wyglad rzecz gustu choc oba w sumie ladne.

Marcin (23 listopada 2009, 17:42:13)

Witam wszystkich... przymierzam się intensywnie do zakupu tego motocykle. Jest jedynym jaki mi wpadł w oko i wywarł pozytywne emocje.

Będzie to mój pierwszy motocykl. Jeśli możecie powiedzcie mi czy to dobry pomysł. Proszę też o ewentualne uwagi na co zwrócić uwagę jeśli chodzi jazdę, eksploatację, serwis, naprawy... Będę wdzięczny za wszystkieg uwagi i sugestie.

Pozdrawiam,
Marcin

jk (23 listopada 2009, 18:43:03)

Na pierwszy nie polecam. Gleba będzie trochę drogo kosztowała. Chyba, że takie kwestie nie grają roli, pozostaje problem tego czy przeżyjesz pierwszy sezon.

Krótko mówiąc odradzam, za ciężki, za mocny.

Marcin (23 listopada 2009, 22:49:06)

Dziękuję za szczerą odpowiedź jk.

Sam jeździsz właśnie takim motocyklem? Na co powinienem na początku najbardziej zwrócić uwagę?

Macie jakieś informacje o awaryjności tej rodziny motocykli?

fireman (20 stycznia 2010, 20:48:02)

Przypadkowo zostałem posiadaczem Night Roda.Przypadkowo bo kupiłem go na handel z powodu ceny.Jestem nim tak zauroczony że nie wiem czy nie sprzedać swojego "galeonu"czyli GL1800.Pierwsze kilometry są trudne.Jak na niego wsiadłem pierwszy raz to zabrakło mi szerokiej ulicy żeby nim zawrócić,mimo że jeżdżę od wielu lat dużymi motocyklami.Goldas przy nim to zabaweczka tam wszystko działa jednym paluszkiem Night Rod to kawał żelaza i jazda nim to zupełnie inne doznanie.Goldas to wielka i miła baba a HD to dzikus trudny do okiełznania.Ale jak się z nim dogadasz to istna ekstaza.Jedno co mu brakuje to dopracowania takiego jak w japoni,no ale taki jest Hary.Pasowało by mi zostawić Goldasa na długie traski a Night Roda na miasto i jedno dniowe wycieczki-tylko skąd wziąć tyle kasy. Jeżeli ktoś nie ma zbyt dużej wprawy to ABS raczej wskazany-tył szybko można zablokować.Wydech do w...........a ,furczy a powinien grzmieć.Mój jest tuningowy i fajnie się odzywa.No i sprawa ceny,"deczko"za duża.Ale jak komuś zbywa 80 parę tyś.to będzie zadowolony.

FRYC (19 lutego 2010, 16:13:23)

Przesiadłem się z Hondy CBR 600 RR na Night Rod-a i powiem wam że moc jest z nim. Zupełnie inna bajka inne odczucia. Nie prowadzi się łatwo ale to mi się podoba że trzeba chwycić byka za rogi i pokazać kto tu rządzi. Nie polecam na pierwszy motocykl ciężki w prowadzeniu i narwany jak amerykański byk na rodeo.

Marcin (15 marca 2010, 16:57:36)

A jednak się zdecydowałem... Mimo powrotu zimy udało mi się trafić na trochę słońca i przejechać parę kilometrów. Póki co największe wyzwanie to jego masa... trochę trzeba z nim powalczyć przy przepychaniu czy manewrowaniu przy małych prędkościach. Poza tym bardzo stabilnie się prowadzi, buzia się sama śmieje, szczególnie na zakrętach. Już nie mogę się doczekać wiosny...

Second Gate Studio Blog (25 marca 2010, 08:37:02)

Motocykle: Confederate Motor Company, Nigt Rod Special

Nigdy nie byłem fanem motoryzacji, wręcz przeciwnie - zatruwaczy powietrza po prostu ideologicznie nie lubię. Nie mniej jednak jestem w stanie zrozumieć tę dziedzinę jako rozrywkę (a nie codzienny środek transportu). Dlatego chciałbym posia[...]

marcin (27 kwietnia 2010, 10:46:40)

Ponad 500km za mną... początki były trudne ale daję radę. Do pozycji trzeba się przyzwyczaić. Póki co jeżdżę bez szyby wiec powyżej 130 km/h trzeba solidnie się trzymać. Trochę jest mało przewidywalny i tańczy na koleinach, nierównościach... To chyba sprawa szerokiej tylnej opony no i pewnie w dużej mierze mojego małego doświadczenia... Ale nie poddaje się :) W czasie jazdy ciągły uśmiech na buzi :)

Blindman (26 lipca 2010, 12:13:38)

MARCIN, dawno nic nie napisałeś. Mam nadzieję, że żyjesz i nadal uśmiech na twarzy. Pozdrawiam

marcin (02 sierpnia 2010, 11:30:14)

Blindman dziękuję za troskę, wierzę,że szczerą ;)))

Żyję, żyję... prawie 3500 tyś na liczniku. Zbieram doświadczenia. Wcześniej niczym nie jeździłem wiec wszystko dla mnie nowe... Jeździ się rewelacyjnie choć przyzwyczajenie do pozycji zabrało mi trochę czasu. Początkowo ból pleców i du... Teraz już jest ok.

No i jak to Harry... to śrubka się jakaś zaczęła odkręcać, to bezpieczniki mi zamokły... Na szczęście ściągnąłem sobie komplet instrukcji więc mogę sam trochę pogrzebać. No i lubię to....

Jedna rzecz jakiej nie mogę zdiagnozować to przyczyna ściągania na prawo. Jak puszczam kierownice delikatnie ucieka... Jeśli macie jakieś pomysły co to może być - będę wdzięczny za info.

Aż żal, że tak mało czasu na jeżdzenie...

Jazda po mazurach, po bocznych, krętych drogach... rewelacja!!!

Pozdrawiam,
marcin ( waybill@wp.pl )

FRYC (02 sierpnia 2010, 14:20:00)

Ja nawinąłem na swoim Night Rod prawie 6 tys :) i jest czadowo.
Śrubki się trzymają :) i musze zobaczyć to ściaganie Marcinie ale jakoś nie kojarzę by miało u mnie miejsce.

marcin (04 sierpnia 2010, 18:46:32)

no i zapeszyłem... deszcze i woda chyba mojemu NRSowi nie służą... Padł prędkościomierz, wskazówka od paliwa utrzymuje się cały czas w jednej pozycji, przy hamowaniu gdy odpuszczam zupełnie gaz silnik gaśnie, kierunkowskazy przestały się wyłączać automatycznie i do tego pomarańczowa lampka z silnikiem paliła się jakiś czas... Wskaźnik przejechanych kilometrów stoi w miejscu, no i wskazuje, że mam już mało paliwa (a dopiero tankowałem) - ale to mogę zobaczyć jeśli nagle zacznie działać przycisk pod licznikiem bo długo zupełnie nie reagował....

Co Wy na to? Proszę o info jeśli spotkaliście się z czymś podobnym.

Pozdrawiam,
marcin

marcin (04 sierpnia 2010, 21:46:45)

no to chyba doszedłem przyczyny... zacząłem po kolei sprawdzać złącza... bezpieczniki... aż doszedłem do czujnika prędkościomierza, umieszczonego za tylnym cylindrem, po stronie napędu... wyciągam wtyczkę a tam woda... wyczyściłem, osuszyłem i póki co jest ok. Możliwe, że "siał" na inne elementy....

blindman (13 września 2010, 21:23:10)

Witaj Marcin, fajnie, że sie odezwałeś. No i, że z Tobą wszystko ok. I, że cały czas masz frajdę z jazdy. To znaczy, że dobrze wybrałeś.
pozdrawiam

Artur (29 maja 2011, 10:57:40)

Witajcie.Wybrałem na swój pierwszy motocykl Night Roda jeszcze go nie mam,płynie do mnie.Wiem że to kawał maszyny o potężnych parametrach i dużych wymaganiach od jeźdźca ale spodobał mi się,ujął i nie było już odwrotu wiedziałem że bedzie mój.Powiedzcie czy w zakrętach aż tak jest trudno go opanować? Czy zakręty nim to głównie przeciwskręt czy można tez tradycyjnie? CZego się wystrzegać przy podróżowaniu tą bestią.

Pozdrawiam.

jk (30 maja 2011, 07:21:36)

Bez przeciwskrętu nie wyjedziesz nawet z parkingu. Pzdr.

lenny (12 kwietnia 2012, 22:27:23)

Witam.Nieprawdą jest,że bez przeciwskrętu nie da się jeździć na tym sprzęcie.Faktycznie wolno reaguje,ale przy odrobinie wprawy można go spokojnie okiełznać.Zrobiłem na nim kilkadziesiąt tysięcy km , także w trudnych górskich warunkach.Zdarzył się szutr chorwackimi klifami ;) ...co prawda nie chciałbym tej przyjemności powtarzać , ale obyło się bez gleby.Bardzo fajny , mocny sprzęt mający tylko dwa minusy ... nieadekwatna do ceny jakość detali -ale to przypadłość wszystkich hadeków , a druga wada ... jak już wspomniał przedmówca jk po glebie zostaje nam w kieszeni w sam raz kasy by kupić chusteczki na otarcie łez :)

SER$ (29 kwietnia 2012, 10:21:58)

Byłem na jeździe testowej Night Rodem.
Jak tam wasze jaja, jeszcze są na miękko czy już ugotowane na twardo?
Na co dzień jeżdżę Hondą Fury, więc HD nie był dla mnie wyzwaniem.
HD to dwa razy większa moc, ale moment podobny. No i brakowało mi czegoś z przodu, jakbym siedział na krawędzi. Teraz rozumiem urok nakeda.
Chyba się nie zdecyduję na Night Roda. Muszę sprawdzić jakąś nagą szlifierkę np. Horneta lub coś ze stajni Ducati.


Trackback: http://jiivan.jogger.pl/2009/07/28/night-rod-special-jazda-testowa/trackback/
Dodaj swój komentarz (textile włączony):
Podpis:
Treść:
Strona WWW (opcjonalnie):
Wpisz kod:code